Skip to content

Opowieści z trumny cz. 1

SFB_IMG_1481830402497nież­no­białe ściany, beżowe kafelki pokryte świe­żymi kro­plami krwi. Brzę­kot świa­tła wydo­by­wa­jący się z jed­nej z lamp wiszą­cych na sufi­cie. Zapach środka dezyn­fe­ku­ją­cego wymie­szany z mdłym zapa­chem krwi i tre­ści jeli­to­wej. Szum cie­płej wody. Ciche szepty dobie­ga­jące zza ściany stłu­mione nieco dzwię­kiem pra­cu­ją­cej chłodni.

Jak wyobra­źa­cie sobie pro­sek­to­rium?

Jaki obraz przy­wo­łuje to słowo?

Ciemną piw­nicę szpi­talną? Z brud­nymi ścia­nami i odpry­śnię­tymi gdzienie­gdzie kafel­kami? Gdzie jedyne świa­tło dobiega z jednej żarówki wiszą­cej tylko na kablu? Gdzie star­szy Pan, z wrogą miną, popija moc­niej­szą her­batę.

A powiedz­cie pro­szę, jakich narzę­dzi trzeba użyć, aby wyko­nać sek­cje zwłok? Czy na sali sek­cyj­nej niczym na sali ope­ra­cyj­nej mamy caly arse­nal noży, nici, noży­czek?
Chce­cie się dowie­dzieć jak to wygląda?
Jeśli tak, to chodźmy. Wstańmy z kanapy i przejdźmy się do kuchni.

Nie bój­cie się, zaufaj­cie mi.

Wszy­scy prze­ży­je­my­… no okej, oprócz pacjenta na stole.
Jeśli jeste­ście już w swo­jej kuchni, to otwórz­cie pro­szę szu­fladę z przy­bo­rami kuchen­nymi i wybierz­cie cho­chlę. Tak. tą samą, którą co nie­dzielę nale­wa­cie rosó­ł do odświęt­nej zastawy. Będzie ona nie­malże ide­alna aby pozbyć się wszelkich, cuchnących płynów z ciała denata.
Lubice pie­czo­nego kur­czaka? Jeśli tak, to zapewne macie także w swoim zbio­rze seka­tor do cię­cia kurczaków. Doskon­ale prze­tnie on żebra.

Idziemy dalej?

Nóż do mięsa czy serów? Dobrze naostrzony zastąpi skal­pel.
Podejdź­cie teraz do zlewu i chwyć­cie płyn do naczyń – prze­cież w reklamie mówili, że dosko­nale usuwa każdy tłuszcz. Czym lepiej umyje­cie zwłoki? Ludwik da radę!
Na tym koń­czymy wizytę w kuch­ni. Idziemy dalej. Może łazien­ka­? Papier toa­le­towy będzie sta­no­wić ide­alną masę budul­cową dla nowego mózgu, gdy ten dotych­cza­sowy będzie zbyt posie­kany aby wło­żyć go z powro­tem. Ale wie­cie, bierz­cie ten szary, tań­szy. Wszel­ka eks­tra­wa­gan­cja w posta­ci nadru­ków czy zapa­chów na nic się przyda. Oczy­wi­scie możemy zabrać także worki na śmieci i tak zabez­pie­czać klatkę pier­siową. Można też użyć star­ych prze­ście­ra­deł albo baweł­nia­nych koszu­lek. Na Cie­bie za małe – dla trupa aku­rat. Prze­cież nikt nie będzie narze­kał, że T-shirt miał plamkę od kawy.
Jeśli idzie­cie ze mną dalej to teraz zapra­szam do piw­nicy tudzież warsz­tatu. Wier­tarka. Albo wkrę­tarka. Przy dobrej kom­bi­na­to­ryce i zna­jo­mo­ści ślu­sa­rza wycza­ru­je­cie z niej sprzęt lep­szy ani­żeli pila oscy­la­cyjna. Bez­pro­ble­mowo otwo­rzy­cie czaszkę. Brzesz­czo­t? Mała piła ręczna? Bingo! Oboj­czyki przy­piło­wane w trzy minuty (bo po co bawić się w pre­pa­ro­wa­nie?) Może kie­dyś pro­bo­wa­liście tapi­ce­ro­wać stary fotel? Moze została Wam jakaś gruba igła i dra­twa? Już wia­domo czym zaszy­jemy ciało.
Przy końco­wej kosme­tyce może przy­dać się także mocny klej. Oczy czy usta potrak­to­wane super ­glue nie mają prawa się otwo­rzyć i przestra­szyć żałob­ni­ków (upewnijcie się wcześniej, czy trup ma założoną sztuczną szczękę – bo po zaklejeniu niczego już nie założycie…).
Jeśli bra­kuje Wam nowej biel­izny a zwłoki noszą aku­rat Wasz roz­miar – zyska­li­ście wla­snie nowe figi. Prze­ciez ciotka nie zagląd­nie do spodni wujka, aby spraw­dzić, czy ma na sobie gatki.
Oczy­wi­ście, wszyst­kie powyż­sze sytu­acje nie mają miej­sca w mojej pracy. Zostały jedy­nie zasły­szane na szpi­tal­nych kory­ta­rzach. I mam nadzieję, że są one

tyl­ko

­mi­tem,

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *